Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj.Chociaż od tego momentu mięło już dokładnie pięć lat. Tak dziś mija piąty rok odkąd rozstałam się z Niallem. Tak, tak. Ten sławny Niall Horan, który jest pożądaniem miliona nastolatek. Wydaję się być delikatny, opiekuńczy, zawsze kochający i będący przy tobie w każdej trudnej dla Ciebie chwili. Niestety. To tylko pozory. To może od początku. Z Niallem znamy się od dziecka, tylko ja w wieku 12 lat musiałam się przenieść z rodzicami do Liverpoolu, praca. Z resztą jak zwykle. Przecież nie liczą się uczucia jakiegoś dwunastoletniego bachora. Obiecaliśmy sobie wtedy że kiedyś razem zamieszkamy. Takie dziecięce obietnice. Od mojego wyjazdu nie widzieliśmy się ani razu, nie mieliśmy też ze sobą jakiegokolwiek kontaktu. Z tego co wiem poszedł do X-Factora, potem został połączony z jakimiś chłopakami w zespół One Direction, chyba tak się nazywa. Nie lubiłam czytać plotek na jego temat. Dlatego gazet i internetu unikałam jak ognia. Postanowiłam sobie że na 18 urodziny przeprowadzę się do Londynu, moje marzenie. Studia tam, a potem dobra praca. Nie myślałam że to wszystko się tak potoczy. Kupiłam tam mieszkanie, niedaleko od centrum Londynu. Pamiętam że szłam wtedy złożyć podanie na uczelnie, kiedy ktoś na mnie wpadł. Upadłam, ale szybko się otrząsnęłam nie patrząc przez kogo leże właśnie na ziemi, szybko zaczęłam zbierać walające się po chodniku dokumenty.
- Przepraszam, nie chciałem - odezwał się chłopak, podając mi resztę moich dokumentów.
- Nic się nie stało, ale następnym razem uważaj - niechętnie odpowiedziałam sprawdzając kolejność ułożonych kartek.
- Nawet się nie przedstawiłem. Jestem Niall - powiedział wyciągając rękę, aby pomóc mi wstać
- [T.I] - Niall tak samo jak imię Horana pomyślałam.
Chowając dokumenty tym razem do torebki. Wstałam nie zważając na jego rękę. Dopiero teraz Spojrzałam na chłopaka, który mnie przewrócił. Te jego niebieskie oczy, które skądś znam. O nie! To Niall Horan. Mam nadzieję że mnie nie poznał. Nie miał przecież na to szans, od naszego ostatniego widzenia, kurde to brzmi jakby któreś z nas było w więzieniu. W każdym razie zmieniłam się. Twarz mi zeszczuplała, zresztą jak reszta ciała. Bardzo mocno schudłam po przeprowadzce, włosy rozjaśniłam je, makijaż inny styl ubierania się. Nie, nie było szans żeby mnie rozpoznał. Przekonywałam sama siebie.
- Masz na imię tak samo jak moja przyjaciółka z dzieciństwa, nawet jesteś do niej podobna - tym to mnie zaskoczył.
- Miło, ale muszę już lecieć - starałam nie przedłużać, serio nie chciałam żeby mnie rozpoznał.
Jestem na tyle inteligentna żeby właśnie w takim momencie się zrobić czerwona na policzkach.
- Nawet rumienisz się tak samo - dodał uśmiechając się - Chwila - spojrzał na mnie, potem na kratkę którą trzymał w ręku - [T.I] [T.N], to nie możliwe przecież ona się wyprowadziła do Liverpoolu, ale nawet data urodzenia się zgadza - widziałam jak się tym przejmuje, tylko ja nie mogłam dopuścić do tego że mnie pozna.
Pomyślicie głupia jest. Możliwe, ale wiem że jak pociągniemy jeszcze tą rozmowę to moje uczucia do niego wrócą. A nie przepraszam one nigdy nie odeszły. Kochałam go tak bardzo, ale nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, wiedziałam że on do mnie nic nie czuje. W końcu kiedy nauczyłam się żyć bez niego, właśnie kiedy zaczynało mi się układać musiał się pojawić ON. Nie rozumiem tego.
- Niestety nie jestem twoją przyjaciółką z dzieciństwa, to pewnie tylko zbieg okoliczności, a teraz możesz oddać mi tą kartkę? Jestem już i tak spóźniona - powiedziałam odbierając moją własność i chowając kolejną kartkę do torby - Dzięki. Cześć - rzuciłam na odchodnym.
Zaniosłam wszystkie potrzebne rzeczy na uczelnie i postanowiła zaopatrzyć się w coś do jedzenia bo lodówka była pusta. Zakupy zrobione, powrót do domu udany, mam nadzieję że spotkanie z Niallem było jednorazowe. Londyn, wielkie miasto. Jutro je pozwiedzam pomyślałam. Tak ja pomyślałam, tak też zrobiłam, London Eye, The Big Ben i Pałac Buckingham. Już miałam wracać do domu kiedy znowu ktoś na mnie wpadł. Niemożliwe. To znowu ON.
- No proszę, znowu się spotykamy - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Jak widać i to jeszcze w tych samych okolicznościach - dodałam.
Boże jak ja kocham ten jego uśmiech, głos i te hipnotyzujące niebieskie oczy.
- Dzisiaj też się spieszysz? - jego pytanie wyrwało mnie z rozmyślania o tym co jeszcze w nim kocham.
- Właściwie to wracam już do domu - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To pozwolisz, że Cię odprowadzę - i kolejne pytanie
- A mam jakieś wyjście?
- Niestety nie - po jego wyrazie twarzy, widać było że się cieszy z mojego pytania.
Pod moim domem byliśmy w niecałe 40 minut, opowiadaliśmy sobie różne historie z dzieciństwa. Powiem że całkiem nieźle mi szło udawanie, że od urodzenia mieszkam w Liverpoolu. Wymyślałam jakieś niestworzone rzeczy. Kiedy Niall opowiadał nasze historie z dzieciństwa od razu przed oczami miałam te wspomnienia.
- To tu - powiedziałam przerywając mu tym samym opowiadaną historię, którą bardzo dobrze znam i wiem jak się zakończy, ale co z tego.
- Strasznie szybko minęła ta droga - odpowiedział ze smutkiem w oczach.
- Może wejdziesz do środka - przyznam że nie miałam serca patrzeć na te jego smutne oczy.
Ale jestem głupia, przecież na ścianach mam zdjęcia jak bawimy się u mnie u ogródku - pomyślałam.
- Z chęcią - po tym uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- W takim razie zapraszam, tylko musisz poczekać chwilkę w przedpokoju bo muszę ogarnąć salon - powiedziałam znikając już w mieszkaniu.
Teraz tylko jak najszybciej pochować zdjęcia. Dobra te ze ściany już zdjęłam na komodzie stoją te na których jestem tylko ja, Sytuacja opanowana. Mam nadzieję, że nie zauważy tych zdjęć, chociaż je też pochowam.
- Możesz już wejść - zawołam z salonu - napijesz się czegoś, herbata, sok, kawa? - spytałam
- Soku jeśli możesz - jak zwykle grzeczny.
- To ja zaraz wracam, a Ty się rozgość - po chwili już nalewałam soki do szklanek.
Wracam do pokoju, Horan stoi i rozgląda się po pokoju.
- Nie masz żadnych zdjęć - zaczyna.
- Są po prostu pochowane - tłumaczę - nie chcę na nie patrzeć, bo wtedy tęsknie za dzieciństwem i domem.
- Pokażesz mi, chciałbym zobaczyć jak wyglądałaś kiedyś - zachęcał mnie.
- Może kiedyś - wiem że nie mogę mu ich pokazać.
- Proszę - doskonale robił oczy kota ze Shreka
- No dobrze. Ale obiecaj mi, że jak zaczniesz je oglądać skończysz, następnie oddasz mi album, wyjdziesz i już nigdy się nie spotkamy - nie mogłam tego inaczej rozegrać.
- Nie rozumiem - widać było po wyrazie jego twarzy, że jest zdezorientowany.
- Zaraz zrozumiesz, ale obiecaj mi to proszę - nalegałam
- Dobrze, skoro chcesz. Obiecuję - w końcu. Obiecał.
Wstałam podeszłam do komody i wyjęłam album. Wróciłam na kanapę. Otworzył zaczął oglądać. Już chciał cos powiedzieć.
- Obiecałeś - skarciłam go. Powstrzymał się.
Zaczęłam płakać. Wstał, podszedł i mnie przytulił.
____________________________________________________________________
Będzie kolejna część, ale nie wiem kiedy bd kolejna część Harrego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz